Skip to main content
Drukuj

gmina_Zielonki_w_Krakowie_27

 

 

17 grudnia krakowski Rynek Główny został opanowany i zdobyty przez gminę Zielonki. Muzyką, śpiewem i tańcem. Domowym ciastem i tradycyjnym smalcem. Diabłem opętańcem, roztańczonym Żydem i hałaśliwym Bacą. Krakowiacy dali się wciągnąć w przedświąteczną zabawę. A na tym rynku w Krakowie, to oni stanęli na głowie, żeby widownia odczuła dobrą energię i entuzjazm występujących. Muzyczny popis dały dwa chóry: Fermata i Mezzoforte, a także kolędnicy z Koła Przyjaciół Brzozówki. Skocznie zagrały trzy orkiestry, z Woli, Korzkwi i Zielonek. Grupa Jasełkowa z Grębynic wystawiła jasełka na ludowo. Nie tylko dzieci nie mogły oderwać oczu od Herodów – przebierańców z naszych tradycyjnych grup kolędniczych.

  

 

 

 A ja wolę naszą Wolę

 

Na pierwszy ogień poszła orkiestra Wola z Woli Zachariaszowskiej pod batutą Lecha Wnuka. I rzeczywiście, był to ogień, który wręcz parzył w stopy, bo same wyrywały się do przytupywania. To było istne Wejście Gladiatorów, maszerujących w takt Happy Marching. Orkiestranci wabili napływającą publiczność, serwując koncert marzeń: Dreamland, Benton Hall, American Patrol, Longstreet Dixie, a na koniec – Hello Dolly. Hello zwabionej publiczności, choć, niestety, Good bye orkiestro. Przed sceną już zebrała się liczna publiczność, którą udało się oderwać od przedświątecznych zakupów. –Ale ładnie grają – chwaliła jedna z pań – 50 lat mieszkam w Krakowie, a tak się jeszcze nie bawiłam!

 

 

Grosiwa dla Krakusów!

Wójt gminy Zielonki Bogusław Król powitał Krakowian i przyjezdnych mieszkańców gminy życzeniami: – Zdrowia, grosiwa i sukcesów! Wójt wymienił się podarunkami z organizatorem Targów Bożonarodzeniowych, prezesem firmy ARTIM, Zygfrydem Romanem Gawrysiakiem z Krakowskiej Kongregacji Kupieckiej. A co od dawien dawna łączy krakowskie kupiectwo i podkrakowską wieś? Wiadomo: handel i zabawa! Kupić można było piernikowe i lukrowe rękodzieło w wykonaniu dzieci i opiekunek ze świetlic Centrum Kultury w Zielonkach oraz podopiecznych Środowiskowego Domu Samopomocy z Woli Zachariaszowskiej. Kto chciał, mógł poczęstować się smakowitym, tradycyjnym smalcem, przyrządzonym przez sołtysa Brzozówki, Adama Chludka według pilnie strzeżonej receptury.  – Przepis mam po dziadkach i jest to tajemnica. Zdradzę tylko, że słonina musi być z własnego chowu – zastrzegał sołtys. Katarzyna Żak z Centrum Kultury w Zielonkach nie zapomniała zaprosić do zabawy także licznych, jak zawsze w Krakowie, turystów, którzy okazali się największymi amatorami pachnących ciast domowych, które upiekły Koła Gospodyń Wiejskich gminy Zielonki. Tak się zaczęło wspólne, radosne kolędowanie.

 

Wesoła nam dziś nowina!

Na scenę dziarsko wkroczyła reprezentacja Koła Przyjaciół Brzozówki.  Występ składał się z dwóch części. Każdy niezorientowany mógł się dowiedzieć co nieco o Zielonkach podczas jego pierwszej części: – Zielonki, Zielonki to jest nasza gmina, Zielonki, Zielonki bardzo pięknie się rozwija! – wyśpiewywali, a publiczność wtórowała. Niespodzianką było wykonanie przez członków koła prześlicznych kolęd z XVII wieku. – Chcieliśmy zaśpiewać kolędy zapomniane i rzadko śpiewane. Wybraliśmy kilka z tzw. „Kantyczki Chybińskiego”, bo dowiedzieliśmy się, że one są jeszcze śpiewane w okolicy Brzozówki – tłumaczyła przewodnicząca koła Maria Pahl. To był debiutancki występ reprezentacji Brzozówki na rynku w Krakowie.

 

A dla Jezuska oscypek i owiecka, hej!

W przedstawieniu Grupy Jasełkowej z Grębynic swoje umiejętności zaprezentowali przedstawiciele kilku pokoleń, a najstarsze z największą energią. Gwarowe przekomarzania Górali i Pasterzy w wykonaniu Kazimierza Barana w roli Bartka, Andrzeja Gajewskiego w roli Bacy i Stanisława Madeja jako Walusia wzbudzały raz po raz salwy śmiechu. – Bacę było słychać na Nowym Kleparzu – podsumowała Katarzyna Żak, zapowiadająca występ chóru Mezzoforte.

 

Patriotycznie, po angielsku i na święta

Chór Zespołu szkół w Zielonkach Mezzoforte już od 10 lat występuje pod batutą Ewy Adamczyk, nauczycielki muzyki. Dlatego na rynku w Krakowie chór zaprezentował spektrum swoich możliwości repertuarowych, wykonując pieśń patriotyczną „Moja Ojczyzna”, rozrywkową „Śpiewaj i baw”, angielską – „October and April”, poetycką – do tekstu Konstantego Ildefonsa Gałczyńskiego „Wszystko się chwieje” (I klon, i dąb, i słoń, i koń się chwieje, a tylko ja, ja patrzę i się śmieję). Zakończyli, wyśpiewując radośnie, że oto „Znowu święta”. Katarzyna Żak przypomniała, że Ewa Adamczyk została niedawno odznaczona Srebrnym Krzyżem Zasługi, przyznawanym przez Prezydenta RP.

 

Pepiczki z Fermaty

Fermata zaczęła swój pastorałkowy koncert piano, piano i a cappella. Perfekcyjny występ pod batutą instruktorki Anny Roj był pełen muzycznych niespodzianek i zwrotów akcji. Zaskoczyła i rozbawiła wszystkich czeska kolęda. Oprócz tradycyjnych kolęd były też piosenki świąteczne – znany utwór Skaldów „Jest taki dzień” i kolęda angielska „Baby in a manger”. Do głosu doszli także soliści Fermaty, młode talenty Małopolski. Anna Roj, składając wszystkim życzenia, nie omieszkała zaprosić na najbliższy koncert Fermaty, który odbędzie się w Centrum Integracji Społecznej w Zielonkach już w Nowym Roku, 22 stycznia.

 

Figle i psoty świty Heroda

Tradycje kolędnicze gminy Zielonki wiążą się z występami Herodów. Na krakowskiej scenie debiutowały Herody z Trojanowic, grupa zawiązana w bieżącym roku. Chłopcy sami zgłosili się do sołtys Trojanowic Bożeny Mędrek z prośbą o pomoc w przygotowaniu oprawy artystycznej, a trzeba wiedzieć, że ubranie Tradycje kolędnicze gminy Zielonki wiążą się z występami Herodów. Na krakowskiej scenie debiutowały Herody z Trojanowic, grupa zawiązana w bieżącym roku. Chłopcy sami zgłosili się do sołtys Trojanowic Bożeny Mędrek z prośbą o pomoc w przygotowaniu oprawy artystycznej, a trzeba wiedzieć, że ubranie Herodów odznacza się niezwykłą strojnością, przy czym każdy detal ma tutaj znaczenie. Najtrudniejsze role to Król Herod i Żyd. Króla zagrał Maciej Kurzdym, a Żyda Daniel Napart, wykazując się dużym talentem: – Jom pom pom, jak pon każe to jo grom! – wykrzykiwał ze sceny, wyskakując hołubcami w górę, wywijał laską, wpadając pomiędzy zdumioną publiczność. – Z Diabłem był największy kłopot, co chwilę się zmieniał. Ta postać musi dużo biegać, drzeć się i robić hałas, a mnie to akurat bardzo odpowiada – tłumaczył Jakub Permus. Skąd wziął się pomysł, by zostać Herodami? – Chcieliśmy chodzić jak nasi wujkowie i dziadkowie – tłumaczył Kamil Popek, występujący za Turka. Marszałkiem był Przemek Prociak, Gardehetmanem – Piotr Małek, Ułanem – Michał Napart, Marszałkiem – Przemysław Prociak, Feldmarszałkiem – Marcin Miroń. W roli śmierci debiutował szczupły Maciej Sowicki. Z chłopcami zjawił się Anioł jak prawdziwy, w tej roli Kamila Madej i Piotr Kula jako Koza. Grupę kolędniczą przygotował Artur Nogieć, odpowiedzialny także za akompaniament.

Debiutancki występ trojanowiczan porwał tłumy, zwłaszcza najmłodszych. Dzieci pod sceną patrzyły jak zahipnotyzowane na walkę Ułana z Turkiem. Inscenizacja wydarzeń na dworze króla Heroda obfituje w krwawe zwroty akcji, można usłyszeć prawdziwy szczęk oręża. Mieszkańcy Trojanowic niech będą czujni – od Bożego Narodzenia trojanowickie Herody będą nawiedzać domostwa, a kogo okolędują, temu, wedle tradycji, będzie się dobrze darzyć!

Inscenizacja Herodów nie jest łatwa. Wiedzą o tym już doświadczone Herody z Zielonek. Ich występ zamykał Dzień gminy Zielonki na rynku w Krakowie. Spodziewaliśmy się wiele, bo Herody z Zielonek to tegoroczni zdobywcy I nagrody najważniejszej imprezy kolędniczej w Polsce „Góralskiego Karnawału”. Nie zawiedliśmy się. Z chwilą wkroczenia na scenę w chłopaków wstępuje nowa energia, grają z sercem. Majstersztyk. Wszystkie kwestie zostały wykrzyczane i wyśpiewane z doskonałym opanowaniem dźwięku. Pierwszy na scenę wtargnął Marszałek, którego brawurowo zagrał Marcin Karwat. Mateusz Kurzdym zagrał króla Heroda, W roli Gardehetmana wystąpił Piotr Nowakowski, Andrzej Baran wcielił się w rolę Ułana, Turka naśladował (doskonały!) Jan Bulak, Żyda zagrał Szymon Sadzik, Michał Karwat straszył w stroju śmierci nie tylko na scenie, ale i po całym rynku krakowskim, podobnie zresztą jak Diabeł, którego zagrał Dariusz Krzak. Opiekunem artystycznym Herodów z Zielonek jest Wojciech Karwat, który także akompaniuje podczas występów.

 

Siła orkiestr dętych: Korzkiew i Zielonki

Pomiędzy występami Herodów grały orkiestry dęte. Jak zwykle Orkiestra Parafialna Korzkiew pod batutą Michała Kwiatkowskiego zagrała nowoczesny repertuar. Była muzyka filmowa, latynoamerykańska, przeboje Quinn. Bardziej tradycyjnie zagrała kierowana przez Wojciecha Karwata Parafialno-Gminna Orkiestra Dęta z Zielonek, marszowo-bluesowo-walcowo. Było Long Street, American Way, Billy Boy i Les Trawis. Można się było zasłuchać i zapomnieć na chwilę o przedświątecznej wrzawie.

 

Gra dobra pod choinkę

W trakcie uroczystości miała miejsce także promocja nowej gry planszowej „Moja mała ojczyzna”, dzięki której można poznać ciekawostki z siedmiu gmin należących do Stowarzyszenia Korony Północnego Krakowa, w tym gminy Zielonki. Kilka słów o stowarzyszeniu wygłosił historyk Mateusz Wyżga. Można było też sobie na próbę pograć z koordynator projektu Marią Gorzkowską-Mbedą.

 

Zima pokazała tego dnia swoje łagodne oblicze, nie strasząc nadmiernym mrozem. Gmina Zielonki mogła rozkwitać pełnią młodych i tych dojrzałych talentów, a publiczność mogła się przekonać na własne oczy i uszy, że tak blisko Krakowa toczy się takie kolorowe życie.

AM

Zapraszamy do pełnej galerii zdjęć na stronę Centrum Kultury i gminy Zielonki na Facebooku: www.facebook.com/ckpir

alt=

Close Menu
Skip to content