Skip to main content
Drukuj

 

 DSC_0028Od 23 do 30 marca działy się w Zielonkach dziwne rzeczy. Z okolicznych miejscowości zjeżdżały się grupki uczniów, znikały w sali konferencyjnej Centrum Integracji Społecznej, a kiedy ją opuszczały – wyglądały zgoła inaczej. Olbrzymie, kolorowe czapy, umorusane twarze z wąsami, do tego przebierańcy powtarzali dziwne wierszyki. Taki był efekt warsztatów Stowarzyszenia Rozwoju Gminy Zielonki, podczas których ożyła tradycja podkrakowskich pucheroków.

 

 

Pucherokami stali się trzecioklasiści ze szkół podstawowych w Modlnicy, Bibicach i Raciborowicach, przedszkolaki z Węgrzc, uczniowie z Zielonek, Woli Zachariaszowskiej, Owczar oraz Korzkwi
 
Skąd pomysł?

Organizacją pucherokowych warsztatów zajęło się Centrum Kultury, Promocji i Rekreacji w Zielonkach. Instruktorzy z placówki wraz z plastyk Pauliną Dąbrowską-Dorożyńską prowadzą warsztaty dla około 150 dzieci ze szkół z gminy Zielonki i okolicznych gmin – gdzie tradycja pucheroków istniała dawniej. Warsztaty stanowiły element projektu Stowarzyszenia Rozwoju Gminy Zielonki dofinansowanego ze środków unijnych w ramach PROW 2007-2013 o nazwie: „Promocja zwyczajów ludowych Korony Północnego Krakowa przez wytworzenie lalek, druk folderu oraz warsztaty dla uczniów”. Celem warsztatów było  wskrzeszenie 500-letniej tradycji pucheroków i zachęta uczniów do udziału w  Przeglądzie Pucheroków w Kwietną Niedzielę w Bibicach.
 
O tradycji pucherokowej słów kilka
Zwyczaj chodzenia po pucherach w Niedzielę Palmową żywy jest już tylko we wsiach gminy Zielonki – Bibicach, Zielonkach i Trojanowicach. Ma on swoje źródło w XVII-wiecznej tradycji krakowskich żaków (zwanych wówczas puerami), którzy zbierali datki pod kościołami, wygłaszając dziwaczne oracje. Po wprowadzeniu zakazu przez krakowskie władze kościelne – zwyczaj przywędrował w XVIII wieku na podkrakowską wieś. Jeszcze w latach 60-tych XX wieku chłopcy w stożkowych, dawniej słomkowych, dziś wykonanych z kolorowej bibuły, czapach, kożuchu odwróconym na lewą stronę i przewiązanym powrósłem zbierali do koszyków datki na terenie ok. 15 wsi na północ od Krakowa. Dziś okazją do spotkania wszystkich pucheroków i wysłuchania zabawnych, niekiedy frywolnych oracji jest doroczny Przegląd Pucheroków w Bibicach.
 
Czapa pucheroka dobra na wiele okazji
Podczas warsztatów uczniowie oglądali na ekranie fotografie pucheroków z gminy Zielonki oraz filmy z tradycyjnego przeglądu w Bibicach z wygłaszanymi przez dzieci oracjami. Jednocześnie dzieci były wciągane w rozmowę o tradycji pucheroków. Czy widzieli pucheroka? Czy wiedzą w co jest ubrany? Co to jest oracja? Jak brzmi? Uczniowie z Bibic i Zielonek znali odpowiedzi na te pytania – w końcu to w ich wsiach tradycja wciąż jest żywa. Z kolei dzieci z gminy Wielka Wieś były zaskoczone, że jeszcze w latach 60-tych XX wieku pucheroki chodziły po Modlniczce i Tomaszowicach, a w Modlnicy do II wojny światowej… chociaż nie wszystkie:
– Moja babcia Paulina Rydz, która ma sto lat i trzy miesiące też pamięta pucheroki – mówił Bartłomiej Madejewski, uczeń ze szkoły w Modlnicy – A teraz ja też będę i pokażę babci czapkę – dodawał z dumą.
DSC_0081Dzieci mogły przymierzyć tradycyjny, przedwojenny strój pucheroka – kożuszek ze słomianym powrósłem, ogromną czapę wyplataną ze słomy oraz potrzymać drewnianą puchę – to rekwizyty, których na warsztaty użyczył Henryk Banaś – pucherok z 1941 roku, regionalista i założyciel Izby Bibickiej – pierwszego muzeum wiejskiego w Polsce oraz Beata Saltarska z Koła Regionalnego „Tradycja” w Trojanowicach. Dzieci dowiadywały się także skąd pochodzi ten stary – blisko 500-letni zwyczaj – od żaków Akademii Krakowskiej, zwanych dawniej puerami.
Większą część warsztatów zajmowało samodzielne wykonanie czapki pucheroka. Fruwały kolorowe bibuły. Te złote, w kropki i tęczowe – były najbardziej w cenie. Każdy miał własny pomysł na czapkę pucheroka, byle tylko stożek był dokładnie obklejony. Niektórzy przy okazji upiekli dwie pieczenie na jednym ogniu: – My będziemy grali w bajkowym przedstawieniu i czapka przyda się w stroju czarownicy – śmiali się trzecioklasiści z Modlnicy. Z kolei chłopcy z Zielonek i Woli Zachariaszowskiej wykonali czapki, które po Niedzieli Palmowej posłużą jako… czapki kibica! Były uniwersalne biało-czerwone, nie zabrakło też tych w barwach ukochanych klubów – na przykład FC Barcelona. Paulina Dąbrowska-Dorożyńska, artysta plastyk – sprawowała pieczę nad wykonaniem czapek, udzielając precyzyjnych instrukcji, chociaż niektórzy mieli własne sposoby na klejenie. Jedni skrupulatnie cięli bibułkę w drobniutkie paseczki, innym zależało, by jak najszybciej skończyć i cieszyć się gotową czapką. Barwne stożki natychmiast lądowały na głowach. Uczniowie niecierpliwili się w kolejce do malowania buzi węglem – prawie wszyscy chcieli mieć wąsy i brodę. Ale wygląd to nie wszystko – co to za pucherok, który nie zna oracji, toteż na koniec, już w kolorowych czapach, dzieci uczyły się tradycyjnej mowy pucheroka.
– Wstańcie gospodyni, wstańcie gospodarzu,
DSC_0096Bo już dzień nastaje, pucheroki na podwórzu! – wykrzykiwali uczniowie przytupując do rytmu. Kto się ładnie nauczył – w nagrodę mógł wybijać akcent puchą z 1941 roku. Ciekawie wyglądała nauka przedszkolaków z niepublicznego przedszkola „Chata Skrzata” w Węgrzcach – w mgnieniu oka rozpierzchli się po całej sali w kolorowych czapkach niczym psotne krasnoludki. Wydawali się zaaferowani milionem spraw jednocześnie, a na koniec – bez większego problemu powtórzyli orację w całości. Na zdziwienie instruktora, nauczycielki z przedszkola tłumaczyły: – Przedszkolaki uczą się mimochodem – tylko pozazdrościć.
Poszczególne grupy opuszczały warsztaty obdarowane lalkami Pucheroka i Heroda oraz każde dziecko otrzymało prezent – barwny folder opowiadający o tradycjach wielkanocnych i kolędniczych w gminie Zielonki. Będą mogli w domu pokolorować i wyciąć własnego pucheroka. Warsztatom towarzyszyła wystawa zdjąć pucheroków z gminy Zielonki z różnych lat.
– W kwietną niedzielę wybiorę się na puchery do sąsiadów i wujka – wyliczali uczniowie przemienieni w pucheroki. Obiecali też pojawić się na Przeglądzie Pucheroków w Kwietną Niedzielę w Bibicach. A my uprzedzamy sąsiadów, rodziców, wujków i ciocie, aby nie zdziwiła ich poranna wizyta barwnych przybyszów w Niedzielę Palmową. Oczywiście nie wolno puścić pucheroka z pustymi rękami – dawniej masło, ser, kołacz i jajka, dziś raczej słodycze, łakocie, a nawet drobne pieniążki.
 AM

Do pełnej galerii zdjęć zapraszamy na naszą stronę na Facebooku! 

Modlnica


br / alt=

Close Menu
Skip to content